Wybierz polecenie Plik > Drukuj. Wybierz polecenie Znaczniki i Spad, umieszczone po lewej stronie okna dialogowego Drukuj. Wykonaj jedną z następujących czynności: Wpisz wartości w polach Górny, Lewy, Dolny i Prawy dla określenia rozmieszczenia znaczników spadu. Kliknij ikonę połączenia i ujednolić wszystkie wartości.
Podzielimy świat na pół, Pogubimy resztki słów I zanim minie dzień, Zapomnieć zdążysz mnie. Zatańczysz ze mną jeszcze raz, Ostatni raz, Nim skończy się ten bal, Nadziei iskra błyśnie w nas I zgaśnie w nas Jak niepotrzebna łza. Zatańczysz ze mną jeszcze raz, Ostatni raz, Nim skończy się ten bal, Nadziei iskra błyśnie w nas
Świetnie jeżdżę na rowerze, Znakomicie muchy łapię, Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, Jestem mądra, jestem zgrabna, Wiotka, słodka i powabna, A w dodatku, daję słowo, Mam rodzinę wyjątkową: Tato mój do pieca sięga, Moja mama - taka tęga Moja siostra - taka mała, A ja jestem - samochwała!" Autor: Jan Brzechwa
W wieku 11 lat dziewczynka zaczęła pomagać matce w sprzedaży owoców i warzyw na straganie, często opuszczając zajęcia w szkole. Dzięki temu mogły zapewnić opiekę młodszej siostrze Wodianowej, chorej na porażenie mózgowe. Natalja zapisała się do nowo powstałej szkoły modelek, gdzie uczyła się etykiety.
PRZEDSZKOLNE FESTYNY – NAPISY. Poniżej znajdziecie literki, z których możecie stworzyć napisy: Mam nadzieję, że nie zapomniałam o żadnej literce…. Pamiętajcie, że literek należy wydrukować tyle,by wyszedł Wam napis. Materiały zapisałam jako pliki PDF, więc jeżeli nie wiesz jak pobrać to TUTAJ znajdziesz krótką
ePrzedszkolaki - karty pracy i pomoce dydaktyczne do wydruku, gry edukacyjne dla dzieci online. ZAJĘCIA INTERAKTYWNE. GRY ONLINE. MATERIAŁY DO DRUKU. KREATORY. jesteś tutaj: Edukacyjne karty pracy › Dzień Książki dla Dzieci › Teatrzyk: Na straganie. Teatrzyk: Na straganie. Zestaw zawiera arkusze z elementami i tłem teatrzyku.
Owoce z wiersza "Arbuz" znajdziecie do wydrukowania na końcu wpisu. Wydrukujcie kukiełki na kartce papieru lub kartonie, a następnie pozwólcie dzieciom dokleić patyczki. To doskonała okazja do rozwijania zdolności manualnych i artystycznych. Teraz, gdy kukiełki są gotowe, można wystawić przedstawienie na podstawie wiersza "Arbuz".
kTJO. Nawet nie wiecie, jak sama nie mogłam doczekać się tego wpisu! W końcu są – idealne plakaty na lato (i nie tylko), już jeden wystarczy, żeby rozweselić i ożywić wnętrze. A do wyboru mamy aż 3 owoce: wiśnie, gruszkę i jabłko. Do wydrukowania są również opcje bez uśmiechów, bo przecież owoce same w sobie też mają wiele uroku. Personifikacja owoców, warzyw czy zwierząt, to coś, co doskonale znamy – to często bohaterowie bajek i baśni. Albo wiersze – któż nie zna wierszyka Brzechwy “Na straganie”? Doskonale pamiętam każdą linijkę tekstu, recytowałam kiedyś ten wiersz na konkursie recytatorskim, do dzisiaj go bardzo lubię. Uśmiechnięte owoce i warzywa pojawiają się również na ilustracjach – nie tylko w książkach, ale i na plakatach. Nie mogłam sobie odmówić tej przyjemności i musiałam narysować uśmiechnięte owoce. Wiem, że to wersja zawierająca 200% słodyczy, dlatego przygotowałam również opcje bardziej “dorosłe” Swoją drogą można je ze sobą łączyć i daje to ciekawy efekt. Wszystko zaczęło się od tego wpisu z kubikami. Rysowałam jedną z gruszek i pomyślałam “A! dodam jej oczka i uśmiech “, no i kiedy wycięłam małą karteczkę z uśmiechniętą gruszką, to pomyślałam, że mógłby być z tego plakat. I kiedy wrzuciłam te kubiki na mojego Instagrama, to chyba jeszcze nigdy nie dostałam tylu wiadomości z postulatami o to, by gruszka była również plakatem! Nie mogło być inaczej. Ale żeby nie było zbyt łatwo, to zdradzę Wam sekret, że pierwsza gruszka była rysowana na wzorek i jej rozmiar był za malutki. Musiałam narysować jeszcze raz, a do kompletu powstały jeszcze 2 uśmiechnięte owoce. To tyle słowem wstępu, zanim jednak przejdziemy do konkretów, to zachęcam do odwiedzenia (i obserwowania ) mavelowego Instagrama. Na InstaStory pokazywałam kulisy powstawania tych plakatów, a ponadto obserwatorzy mieli wpływ na to, jakie plakaty zostały namalowane! Była ankieta, gruszka była pewniakiem, a wśród najczęściej przewijających się odpowiedzi pojawiły się jabłko i wiśnie. Ogólnie bardzo spodobał mi się pomysł jednej z dziewczyn, żeby skupić się na polskich owocach. Może przyjdzie jeszcze czas na ananasy i papaje, ale to trio rodem z polskich sadów prezentuje się bardzo zacnie Owocowe plakaty do wydrukowania Poniżej grafik znajdują się przyciski – po kliknięciu pobierzecie zestaw 3 grafik w formatach A3, w wysokiej rozdzielczości. Pliki są do pobrania za darmo, są przeznaczone do użytku prywatnego, niekomercyjnego. Oznacza to, że możecie wydrukować je dla siebie, czy dla bliskich, nie można jednak z nich czerpać profitów (w przypadku pytań, zapraszam do kontaktu). Pobierz plakaty z uśmiechniętymi owocami» Pobierz plakaty z owocami » Wisienki, gruszka czy jabłko? Dajcie znać, czy któryś z tych owoców skradł Wasze serca Rzadko się to zdarza, ale sama piszczałam z podekscytowania, kiedy drukowałam te plakaty – po wydrukowaniu prezentują się naprawdę fajnie – kolory są takie soczyste i dopracowałam wszystko w każdym detalu. To nawet trochę śmiesznie wygląda, bo jak rysuję to uśmiecham się do monitora Takie ilustracje są naprawdę bardzo czasochłonne, dlatego informacja zwrotna od Was jest dla mnie niesamowicie ważna Kilka wskazówek i informacji Wszystkie grafiki są dostępne w rozmiarze A3 – możesz je bez problemy przeskalować do mniejszych formatów, np. A4 czy A5 Ilustracje są przygotowane w rozdzielczości 300 dpi – to optymalna rozdzielczość do druku. O ile zmniejszenie nie powoduje straty, tak powiększenie zalecam maksymalne o około 15-20% Pliki są dostosowane do wydruku zarówno na domowej drukarce, jak i w profesjonalnej drukarni Jeśli drukujesz pliki na domowej drukarce, ustaw jakość wydruku na najwyższą – dzięki temu kolory będą lepiej nasycone Ilustracje są przygotowane w programie Adobe Photoshop (wersja CC 2018), przy pomocy tabletu graficznego Wacom Intuos Pro (rozmiar M) Zmieniłam obrazki w mojej domowej galerii ściennej (wcześniej były botaniczne ilustracje z tego wpisu). Motyle, bielinek jest narysowany w tej samej stylistyce i znajdziecie go w tym wpisie. A ten piękny plakat z jednorożcem jest autorstwa Ani Rudak i kupiłam go przez Internet. Znudzone zwierze, to Kluskówna – 20 sekund pozowania do zdjęcia może być bardzo nużące! Oczywiście do kompletu pojawia się niedługo tapety na telefon A w mavelowych zasobach znajdziecie jednak już teraz sporo tapet idealnych na lato, o tutaj są wszystkie.
fot. Magdalena Malinowska Już wyjaśniam, czemu to zdjęcie takie wielkie. Bo piękne jest! Najchętniej dałabym je na okładkę mojej płyty. Odkąd jednak wyrwana do odpowiedzi na muzyce w podstawówce, na forum całej klasy strasznie zapiałam chcąc wejść na wyższe tony młodzieżowej pieśni "O mój rozmarynie", wiem że płyty żadnej nie nagram. Na szczęście jest ten blog. I ta fotka może być jego okładką. A należy do Magdy Malinowskiej, jednej z najbardziej kreatywnych osób, jakie znam. Polecam Wam jej jej intrygującego foto bloga, gdzie możecie obejrzeć mnóstwo niepokojących, dziwnych, czasem wręcz brzydkich zdjęć o tematyce różnej. Ja najbardziej lubię te, przedstawiające dziwne zestawienia modowe z naszych ulic. Na tle brzydoty miejskiej uchwyconej w przypadkowych kadrach tworzą mroczny klimat stolicy. Magda była także naczelną kulturalno-kulinarną portalu gdzie wciąż wiszą jej świetne teksty, o slowfoodzie, na którym wyrosła nie będąc tego świadomą. Magda wychowywała się w Lubartowie, niewielkim mieście na lubelszczyźnie i przez całe jej lubartowskie życie miała dostęp do ekologicznej żywności, choć pewnie ani jej babcia, ani mama, ani żadna ciotka nie miała pojęcia, że karmią ją w stylu eko. Takim osobom jak Magda pewnie łatwiej odróżnić smak warzyw z naturalnej uprawy od takich z przemysłowej. Nie wiem, czy test zamkniętych oczu pozwoliłby większości z nas rozróżnić smak "dobrej" i "złej" marchewki, zwłaszcza po jej ugotowaniu. Na pewno już jednak smak pomidorów jest rozróżnić w stanie każdy, zaczynając od zapachu. Coś jest na pewno na rzeczy z psuciem się smaku warzyw i owoców, które jemy. Truskawki nie takie jak kiedyś, jabłka coraz większe i okrąglejsze, marchewki bez grama brudu, jak sklonowane według jakiejś matrycy extra-marchewki z Sèvres. Wszystko to wygląda coraz ładniej a w zamian jest... coraz mniej naturalne i smaczne. fot. Magdalena Malinowska Ja - dziecko miasta, miałam szczęście spędzać każde wakacje na wsi i do tej pory, gdy nagle zjem coś pełnego smaku określam to jako smak dzieciństwa. Nie umiem dokładnie nazwać do końca tych wrażeń, ale wiem, że tak smaczne rzeczy jadłam właśnie kiedyś na wsi, gdy zupę robiło się z warzyw dopiero co wyrwanych z ziemi, lub jadło owoce prosto z krzaka. Podobne odczucia miałam z Piotrkiem podczas podróży do Gruzji. Je się tam bardzo naturalnie i tradycyjnie, z użyciem bardzo wielu warzyw, owoców, ziół, orzechów. I smak wszystkich tych potraw jest niezwykle nasycony i głęboki, mimo że jadaliśmy raczej w słabszych niż lepszych miejscach pisząc oględnie. Ze względu na burzliwe dzieje kraju, rolnictwo jest tam mało uprzemysłowione i rozdrobnione, co jest cechą krajów "zacofanych". A ostatnio coraz częściej krajów wysoko rozwiniętych, które zataczają koło, aby z przemysłu rolniczego, opartego na nawozach sztucznych w coraz większym stopniu wracać do rolnictwa naturalnego. Mówi się, że rolnictwo naturalne nie byłoby w stanie w dzisiejszych czasach wyżywić wszystkich mieszkańców Ziemi i że sztuczne nawozy, opryski chemiczne, środki chwastobójcze, środki owadobójcze, stymulatory wzrostu, konserwanty, modyfikacja genetyczna są w tym celu niezbędne... Nie wiem zupełnie czy to prawda, czy tylko mantra odpowiednich grup wielkiego biznesu. Wiem, że tam, gdzie pojawiają się wielkie pieniądze, prawda staje się pojęciem elastycznym. Na rolnictwie się nie znam aby walczyć z takimi twierdzeniami, ale swoje zdanie na ten temat mam. Wiem, że nie chcę jeść takich płodów rolnych a już na pewno nie chcę podawać ich mojemu dziecku. Zresztą każdy z nas, gdyby tylko miał łatwy i cenowo atrakcyjny wybór - wolałby naturalnie uprawiane warzywa i owoce od tych uprawianych przemysłowo. Co nam zatem pozostaje? Oto 3 poziomy świadomego "zdobywania" naturalnej zieleniny w mieście z betonu. Certyfikowane eko warzywa i owoce, czyli gwarancja zdrowia za wszelką cenę Najłatwiej oczywiście iść do dużego sklepu z ekologiczną żywnością, gdzie certyfikaty UE gwarantują nam 100% ekologii w ekologii i tam zaopatrzyć się we wszystko, czego nam potrzeba... Nie stać Was? A to feler - westchnął seler. Jakoś się nie dziwię... W warszawskiej galerii handlowej, w sieciowym sklepie z ekologiczną żywnością kupuję czasami chrupki kukurydziane dla Małej. Kosztują 3 zł, więc stać mnie. Ostatnio jednak znalazłam je także w jednym z supermaketów osiedlowych, takich, gdzie ceny zawsze są wywindowane i kosztowały tam już tylko 1,90 zł. Zadzwoniłam więc z ciekawości do ich producenta z pytaniem o cenę hurtową. Jest to 1,15 z VAT przy zamówieniu 100 opakowań. Podejrzewam, że duża eko sieć mogła jeszcze wynegocjować rabat i uzyskać np. cenę 1 zł. Oznaczałoby to, że na tychże chrupkach, które są po prostu bez soli, przypraw i cukru lecz bez żadnego eko-certyfikatu, sklep ma prawie 200% narzutu! Trudno więc nie mieć podejrzeń, że pozostałe produkty także są mocno "przeszacowane"... Na pewno nie raz słyszeliście, że ekologiczne warzywa MUSZĄ być drogie, ze względu na kosztowniejsze uprawy i szczegółowe procesy certyfikacji takich upraw. Owszem, to na pewno kosztuje, ale może być tylko jednym z czynników wyższej ceny. Inne, zakładam że dużo wyższe, to oczywiście czynsz sklepu w galeriach handlowych czy prestiż całej marki. Może więc nie dziwić, że klientów takich sklepów Maciej Nowak nazywa prowokacyjnie ekofrajerami. Pamiętacie może mój pierwszy tekst na blogu o wodzie butelkowanej? Wspominałam tam Macieja Nowaka, który kranówkę pije na co dzień, bynajmniej ze względu na ekologię, bywającą według niego "wielką ściemą". W felietonie ekskluzywnego magazynu kulinarnego KUKBUK p. Nowak zdaje się rozwijać tę myśl zestawiając ekologię z wielkim biznesem, dominacją wielkich sieci i miejską modą na eko, dającą kupującym aspiracje do lepszego życia. Jak się okazuje, tak rozumiana ekologia wywołuje w p. Nowaku nie tyle pobłażliwość ile gniew i wybuch literackiej agresji). Felietonista pomstuje na astronomiczne eko-ceny oraz fakt, że produkty pochodzą głównie spoza kraju. Zastanawia się również czemu w Polsce, która ma najmniej uprzemysłowione rolnictwo w UE, półki nie uginają się pod rodzimymi, tradycyjnymi produktami a warzywami głównie z Niemiec. "Spójrzcie na półki, przyjrzyjcie się etykietom. W większości są to certyfikowane ekologicznie produkty, przywiezione z niemieckich hurtowni. Czy to nie dziwne? (…) Dlaczego w tych rzekomych świątyniach zdrowia i dobrego samopoczucia tak mało serów zagrodowych, naturalnych soków owocowych, wędlin z małych masarni, kasz i makaronów z lokalnych młynów, przetworów z okolicznych spółdzielni mleczarskich, pieczywa z wiejskich piekarni" Jak się okazuje problem braku bogatego asortymentu polskich produktów w takich sieciach jest złożony i nie do końca wynika ze złej woli takich sieci. W rzetelny sposób ta problematyka opisana jest w artykule Polacy przepłacają za ekologiczne jedzenie. Wielkie zdrowotne oszustwo? Polecam jego lekturę; może pomóc w zweryfikowaniu mitów i prawdy na temat eko żywności. Niestety "lokalne młyny" czy "wiejskie piekarnie" tylko poprzez swoją swojskość nie gwarantują eko-jakości produktu a bez (drogich) certyfikatów konsument nie może być pewien czy dany produkt jest rzeczywiście wysokiej jakości. Święte oburzenie p. Nowaka nie jest więc rzetelną oceną sytuacji chociaż bardzo ciekawie się je czyta. W każdym razie tego typu sklepy zrobiły dużo złego w postrzeganiu ekologicznej żywności jako standardu żywieniowego dla szerszej grupy odbiorców niż tylko bogaci z wielkich miast. Pewnie większości z nas hasło "ekologiczne" od razu wyzwala konotację "drogo". Właścicielka małego eko-sklepu w polecanym wyżej artykule wspomina, że jej klienci wręcz podejrzliwie patrzą na jej - o połowę - niższe ceny warzyw wątpiąc przez to w "ekologiczność" tychże.... Prawda, że absurd? Ja tam nie miałabym nic przeciwko byciu ekofrajerką, ale że nie mogę sobie na to pozwolić pozostają mi inne poziomy. Okazuje się, że z pomocą przychodzi zdecydowanie szerzej dostępna sieć Lidl, w której niektórych placówkach dostępne są certyfikowane warzywa i owoce. Ceny - niższe niż w sieciach z centrów handlowych. (Porównanie cen zresztą umieszczę wkrótce w zbiorczej tabeli). Mnie tylko dziwi, że lidlowe bio produkty są takie idealne. Nie różnią się zewnętrznie niczym od tych pryskanych. Na pewno nie podważam ich "bioowości", bo akurat ufam w rzetelność certyfikatów UE dla ekologicznych produktów oraz dobre imię Lidla w tej kwestii. Ja się tylko zastanawiam czemu tak jest, ale jak wspominałam na rolnictwie się nie znam. Może to kwestia różnych gatunków. Sami popatrzcie. Jabłka z eko certyfikatem Marchewki z eko certyfikatem Na zdjęciu jabłka oraz marchewki z ekologicznego rolnictwa. Ceny ze stycznia 2013. Po lewej stronie jabłka dostępne w Lidlu, importowane z Włoch; cena 7,99/kg. Po prawej polskie: 4,00/kg. Marchewki. Po lewej z Lidla sprowadzane z Holandii; cena 3,99/kg. Po prawej polskie: 3,20/kg. Zmniejsz dystans. Kupuj lokalnie. Istnieje jeszcze jeden sposób na bardziej świadome kupowanie owoców i warzyw na poziomie 1. Mianowicie kupowanie tego, co rośnie LOKALNIE i jest dostępne w danym SEZONIE. Okazuje się, że natura w naprawdę kompleksowy sposób dostosowała roślinność danego regionu, aby dostarczyć jej mieszkańcom wszelkich niezbędnych składników pokarmowych. I tak np. zimą źródłem witaminy C nie muszą być wcale dla nas cytrusy czy kiwi, ale... kiszona kapusta, przetwory z dzikiej róży, malin czy pigwy, które w odpowiednio przyrządzonej zalewie można zresztą dodawać do herbaty dokładnie tak jak cytrynę. Analogicznie jest ze wszystkimi witaminami i minerałami, których potrzebują nasze organizmy. Oczywiście kupując "lokalnie i sezonowo" nie mamy żadnej gwarancji, że kupujemy ekologiczne produkty, w sensie - wolne od chemii. Nie mniej takie zakupy mają inne zalety dla środowiska. Mianowicie zmniejszają odziaływanie na nie, w tym na globalne ocieplenie poprzez zmniejszenie liczby tzw. żywnościokilometrów (food miles). Jest to termin określający odległość produktu od miejsca wytworzenia do jego finalnego odbiorcy. Produkty lokalne nie wymagają dużej ilości pośredników, wielokrotnego przepakowywania, magazynowania, co wiąże się z konserwowaniem, spryskiwaniem, chłodzeniem lub napromieniowywaniem - zależnie od produktu. Tak więc im mniej rąk pośredników i miejsc przystankowych tym ich lepsza jakość. A także niższa cena, bo przecież każdy z pośredników na tym zarabia i dolicza koszty paliwa zużytego do transportu. Inny plus takich zakupów to wspieranie lokalnego biznesu czy po prostu polskiego rolnictwa. Pieniądze, które krążą w polskiej gospodarce wracają przecież do nas wszystkich w postaci podatków odprowadzanych przez lokalnych przedsiębiorców. Ostatnia zaleta tej ideologii to... urozmaicenie swojej kuchni. Na początku sądziłam, że zimą przy założeniu "lokalnie i sezonowo" skazani jesteśmy na krótki zestaw: marchewka, ziemniaki, kapusta plus jabłka. Jeśli się jednak dobrze poszuka, to nadal (piszę to w styczniu) dostępna jest np. dynia. Nie mówiąc o takich oryginałach jak jarmuż, pasternak czy topinambur. Tak, topinambur. Kilogram czeka właśnie w kuchni na jakiś przepis, bo pierwszy raz to coś mam w rękach i jestem bardzo ciekawa nowych doznań kulinarnych. Topinambur inaczej zwany słonecznikiem bulwiastym został wyparty z kuchni europejskiej przez ziemniaka, którego zdecydowanie łatwiej się obiera. Podobno od ziemniaka jest jednak słodszy, bardziej chrupiący i orzechowy w smaku. Do tego jest źródłem potasu i żelaza. No i ta nazwa. Topinambur. Kartofle - możecie się gonić*. Jeśli pomysł zmniejszenia dystansu i lokalnych zakupów podoba Wam się to polecam tematyczną stronę Znajdziecie tam wszelkiego rodzaju informacje o regionalnych i tradycyjnych produktach od kajmaku przez miody pitne na majonezie kieleckim skończywszy. Najfajnejszy jednak gadżet na stronie to kalendarz sezonowości, którego grafikę zamieściłam poglądowo poniżej; można go pobrać w wersji pdf do druku lub pobawić się wpisując interesujący nas miesiąc, uzyskując podgląd dostępnych cudów. Oprócz tego, że zobaczymy np. taki topinambur (to moje ulubione słowo ostatnich dni odkąd je zapamiętałam...) to możemy się dowiedzieć skąd on, jakie wartości sobą reprezentuje oraz jak z nim skończyć. Sierpień i wrzesień na tym kole fortuny prezentują się imponująco! Kuchnia oparta na lokalnch produktach to zresztą obecnie bardzo popularny nurt w kuchni światowej, na drugim biegunie wobec nowoczesnej kuchni molekularnej. Słyszeliście może o kulinarnym projekcie Cook it raw? Jest to coroczne spotkanie najlepszych kucharzy świata w różnych krajach w celu odkrycia regionalnych produktów danego zakątka. Na bazie zastanych produktów kucharze eksperymentują, łączą swoje doświadczenia z różnych kulinarnych kultur i tworzą nowe, zaskakujące połączenia. Tegoroczna edycja Cook it raw odbyła się w Polsce na Suwalszczyźnie. Pomysłodawcą całego projetku jest René Redzepi - zaledwie 34-letni szef kuchni restauracji Noma - uznanej w rankingu San Pellegrino za najlepszą restaurację na świecie. René (że tak pozwolę go sobie poufale nazywać po imieniu) uważany jest za pioniera tzw. Nowej Kuchni Skandynawskiej, który wprowadził kuchnię tego regionu na światowe stoły. Fenomen jego sukcesu to oparcie menu całkowicie na lokalnych produktach. CAŁKOWICIE, czyli od A do Z. Na przykład zamiast oliwy z oliwek używa oleju wyprodukowanego z kwiatów rosnących w Danii (my zamiast oliwy możemy stosować olej rzepakowy tłoczony na zimno), korzysta tylko z rosnących na jej terenie owoców, warzyw, dziko rosnących ziół, ryb i owoców morza. A aby nadać nowe smaki dobrze znanym produktom wraca do zapomnianych metod fermentacji, peklowania, wędzenia czy kiszenia. Nr 1 na liście restauracji i 3 gwiazdki Michelin świadczą o ogromnym sukcesie tego pomysłu. Piszę o tym, bo dzięki takim wizjonerom idea regionalności i docenienia lokalnych smaków ma szansę się rozprzestrzeniać. Ten "chef chefów" - w 2012 uznany przez Time za jednego ze 100 najbardziej wpływowych ludzi świata - bardzo wspiera małych producentów żywności, u których znajduje najlepsze smaki i inspiracje do swojej kuchni. W drobnych lokalnych gospodarstwach widzi zresztą szansę na rozwiązanie światowego dylematu: Jak kamić świat, który cały czas się rozrasta, a jednocześnie jak sprawić, żeby natura była w lepszej kondycji niż jest teraz. Jeśli René Was zainteresował to polecam z nim wywiad w Polityce, z którego możecie dowiedzieć się, jak "podrasował" nasz regionalny żurek w tegorocznej edycji Cook it raw, ile czasu trzeba czekać na stolik w jego restauracji i ile setek Euro warto sobie na to przygotować... POZIOM 2 Poziom 2 wrzucę za kilka dni. Nie chcę Was przeładować ilością tekstu. Opiszę Wam gdzie ja kupuję przy niewielkim wysiłku w Warszawie tanie warzywa i owoce z certyfikatem i bardzo tanie, uprawiane naturalnie, ale bez certyfikatu. I pamiętajcie - 5 porcji owoców i warzyw dziennie! *kartofle uprzejmie informuję, że z tym gonieniem się to tylko taka figura stylistyczna. Nigdy z Was nie zrezygnuję! (Ze względu na to, że w tym temacie nie mogłam opanować wszystkich wątków, wyjątkowo każdy z 3 poziomów jako odzielny tekst). PODSUMOWANIE POZIOM 1 - przy dużej gotówce - zakupy eko-certyfikowanych owoców i warzyw tam, gdzie ci wygodni - przy mniejszej gotówce - eko-certyfikowane zakupy w małych sklepach ekologicznych lub Lidlu - zakupy produktów lokalnych i sezonowych
Wiersze dla dzieci mają służyć nauce i poznawaniu najważniejszych wartości. Czytanie ich pomaga również w rozwoju inteligencji emocjonalnej u najmłodszych. W Polsce najpopularniejszymi twórcami wierszy dla dzieci byli Jan Brzechwa i Julian Tuwim, to oni stworzyli teksty, które idealnie nadają się do recytacji, ale także spełnią swoją rolę w wieczornym czytaniu do snu. Znana pisarka, Wisława Szymborska, powiedziała kiedyś, że "czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". Właśnie dlatego od wczesnych lat warto również najmłodszych zarażać miłością do czytania. Najlepiej zacząć od krótszych i zabawnych form, czyli wierszy dla dzieci, dzięki którym maluchy poznają wiele zasad i dowiedzą się, co wypada robić, a czego lepiej unikać. W Polsce najpopularniejszymi poetami tworzącymi dla dzieci byli Jan Brzechwa i Julian Tuwim. To oni stworzyli kultowe już teksty, które idealnie nadają się również do recytacji. Zobacz najpiękniejsze i najzabawniejsze wiersze dla także: Zaskocz przyjaciela pięknym wierszem o przyjaźniWiersze dla dzieci - BrzechwaWiersze Jana Brzechwy to jedne z pierwszych tekstów, które poznajemy, będąc dziećmi. Większość z nas przez całe życie potrafi pięknie wyrecytować "Na straganie" czy "Kaczkę dziwaczkę", a swoją wiedzą dzieli się z innymi pokoleniami. Poznaj najpopularniejsze wiersze Jana Brzechwy. "Na straganie" Na straganie w dzień targowyTakie słyszy się rozmowy: "Może pan się o mnie oprze,Pan tak więdnie, panie koprze." "Cóż się dziwić, mój szczypiorku,Leżę tutaj już od wtorku!" Rzecze na to kalarepka:"Spójrz na rzepę - ta jest krzepka!" Groch po brzuszku rzepę klepie:"Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?" "Dzięki, dzięki, panie grochu,Jakoś żyje się po trochu. Lecz pietruszka - z tą jest gorzej:Blada, chuda, spać nie może." "A to feler" -Westchnął seler. Burak stroni od cebuli,A cebula doń się czuli: "Mój Buraku, mój czerwony,Czybyś nie chciał takiej żony?" Burak tylko nos zatyka:"Niech no pani prędzej zmyka, Ja chcę żonę mieć buraczą,Bo przy pani wszyscy płaczą." "A to feler" -Westchnął seler. Naraz słychać głos fasoli:"Gdzie się pani tu gramoli?!" "Nie bądź dla mnie taka wielka" -Odpowiada jej brukselka. "Widzieliście, jaka krewka!" -Zaperzyła się marchewka. "Niech rozsądzi nas kapusta!""Co, kapusta?! Głowa pusta?!" A kapusta rzecze smutnie:"Moi drodzy, po co kłótnie, Po co wasze swary głupie,Wnet i tak zginiemy w zupie!" "A to feler" -Westchnął seler.***"Pomidor" Pan pomidor wlazł na tyczkę I przedrzeźnia ogrodniczkę. "Jak pan może,Panie pomidorze?!" Oburzyło to fasolę: "A ja panu nie pozwolę! Jak pan może,Panie pomidorze?!" Groch zzieleniał aż ze złości: "Że też nie wstyd jest waszmości, Jak pan może,Panie pomidorze?!" Rzepka także go zagadnie: "Fe! Niedobrze! Fe! Nieładnie! Jak pan może,Panie pomidorze?!" Rozgniewały się warzywa: "Pan już trochę nadużywa. Jak pan może,Panie pomidorze?!" Pan pomidor zawstydzony, Cały zrobił się czerwony I spadł wprost ze swojej tyczkiDo koszyczka ogrodniczki.***"Kaczka dziwaczka" Nad rzeczką opodal krzaczka Mieszkała kaczka-dziwaczka, Lecz zamiast trzymać się rzeczkiRobiła piesze wycieczki. Raz poszła więc do fryzjera:"Poproszę o kilo sera!" Tuż obok była apteka:"Poproszę mleka pięć deka." Z apteki poszła do praczkiKupować pocztowe znaczki. Gryzły się kaczki okropnie:"A niech tę kaczkę gęś kopnie!" Znosiła jaja na twardo I miała czubek z kokardą, A przy tym, na przekór kaczkom,Czesała się wykałaczką. Kupiła raz maczku paczkę, By pisać list drobnym maczkiem. Zjadając tasiemkę starą Mówiła, że to makaron, A gdy połknęła dwa złote,Mówiła, że odda potem. Martwiły się inne kaczki:"Co będzie z takiej dziwaczki?" Aż wreszcie znalazł się kupiec:"Na obiad można ją upiec!" Pan kucharz kaczkę staranniePiekł, jak należy, w brytfannie, Lecz zdębiał obiad podając, Bo z kaczki zrobił się zając, W dodatku cały w to była dziwaczka!***"Leń" Na tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały dzień. "O, wypraszam to sobie! Jak to? Ja nic nie robię? A kto siedzi na tapczanie? A kto zjadł pierwsze śniadanie? A kto dzisiaj pluł i łapał? A kto się w głowę podrapał? A kto dziś zgubił kalosze?O - o! Proszę!" Na tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały dzień. "Przepraszam! A tranu nie piłem? A uszu dzisiaj nie myłem? A nie urwałem guzika? A nie pokazałem języka? A nie chodziłem się strzyc?To wszystko nazywa się nic?" Na tapczanie siedzi leń,Nic nie robi cały dzień. Nie poszedł do szkoły, bo mu się nie chciało, Nie odrobił lekcji, bo czasu miał za mało, Nie zasznurował trzewików, bo nie miał ochoty, Nie powiedział "dzień dobry", bo z tym za dużo roboty, Nie napoił Azorka, bo za daleko jest woda, Nie nakarmił kanarka, bo czasu mu było szkoda. Miał zjeść kolację - tylko ustami mlasnął, Miał położyć się - nie zdążył - zasnął. Śniło mu się, że nad czymś ogromnie się zmęczył się tym snem, że się obudził.***Zobacz także: Wiersze o jesieni dla dzieci i nie tylko!"Samochwała" Samochwała w kącie stałaI wciąż tak opowiadała: "Zdolna jestem niesłychanie, Najpiękniejsze mam ubranie, Moja buzia tryska zdrowiem, Jak coś powiem, to już powiem, Jak odpowiem, to roztropnie, W szkole mam najlepsze stopnie, Śpiewam lepiej niż w operze, Świetnie jeżdżę na rowerze, Znakomicie muchy łapię, Wiem, gdzie Wisła jest na mapie, Jestem mądra, jestem zgrabna, Wiotka, słodka i powabna, A w dodatku, daję słowo, Mam rodzinę wyjątkową: Tato mój do pieca sięga, Moja mama - taka tęga Moja siostra - taka mała,A ja jestem - samochwała!"Wiersze dla dzieci - TuwimJulian Tuwim i jego wiersze to najwięksi w Polsce konkurenci Jana Brzechwy. W przypadku Tuwima najczęściej powtarzanymi tytułami są "Lokomotywa", "Bambo" czy "Rzepka". Jakie jeszcze wiersze dla dzieci stworzył płodny i kontrowersyjny poeta?"Lokomotywa" Stoi na stacji lokomotywa, Ciężka, ogromna i pot z niej spływa:Tłusta oliwa. Stoi i sapie, dyszy i dmucha, Żar z rozgrzanego jej brzucha bucha: Uch - jak gorąco! Puff - jak gorąco! Uff - jak gorąco! Już ledwo sapie, już ledwo zipie, A jeszcze palacz węgiel w nią sypie. Wagony do niej podoczepiali Wielkie i ciężkie, z żelaza, stali, I pełno ludzi w każdym wagonie, A w jednym krowy, a w drugim konie, A w trzecim siedzą same grubasy, Siedzą i jedzą tłuste kiełbasy, A czwarty wagon pełen bananów, A w piątym stoi sześć fortepianów, W szóstym armata - o! jaka wielka! Pod każdym kołem żelazna belka! W siódmym dębowe stoły i szafy, W ósmym słoń, niedźwiedź i dwie żyrafy, W dziewiątym - same tuczone świnie, W dziesiątym - kufry, paki i skrzynie, A tych wagonów jest ze czterdzieści, Sam nie wiem, co się w nich jeszcze mieści. Lecz choćby przyszło tysiąc atletów I każdy zjadłby tysiąc kotletów, I każdy nie wiem jak się wytężał, To nie udźwigną, taki to ciężar. Nagle - gwizd! Nagle - świst! Para - buch!Koła - w ruch! Najpierw -- powoli -- jak żółw -- ociężale, Ruszyła -- maszyna -- po szynach -- ospale, Szarpnęła wagony i ciągnie z mozołem, I kręci się, kręci się koło za kołem, I biegu przyspiesza, i gna coraz prędzej, I dudni, i stuka, łomoce i pędzi, A dokąd? A dokąd? A dokąd? Na wprost! Po torze, po torze, po torze, przez most, Przez góry, przez tunel, przez pola, przez las, I spieszy się, spieszy, by zdążyć na czas, Do taktu turkoce i puka, i stuka to: Tak to to, tak to to , tak to to, tak to to. Gładko tak, lekko tak toczy się w dal, Jak gdyby to była piłeczka, nie stal, Nie ciężka maszyna, zziajana, zdyszana,Lecz fraszka, igraszka, zabawka blaszana. A skądże to, jakże to, czemu tak gna? A co to to, co to to, kto to tak pcha, Że pędzi, że wali, że bucha buch, buch? To para gorąca wprawiła to w ruch, To para, co z kotła rurami do tłoków, A tłoki kołami ruszają z dwóch boków I gnają, i pchają, i pociąg się toczy, Bo para te tłoki wciąż tłoczy i tłoczy, I koła turkocą, i puka, i stuka to:Tak to to, tak to to, tak to to, tak to to!...***"Bambo" Murzynek Bambo w Afryce mieszka ,czarną ma skórę ten nasz koleżka. Uczy się pilnie przez całe rankiZe swej murzyńskiej pierwszej czytanki. A gdy do domu ze szkoły wraca ,Psoci, figluje - to jego praca. Aż mama krzyczy: "Bambo, łobuzie!'A Bambo czarną nadyma buzię. Mama powiada: "Napij się mleka"A on na drzewo mamie ucieka. Mama powiada :"Chodź do kąpieli",A on się boi że się wybieli. Lecz mama kocha swojego dobry chłopak z tego murzynka. Szkoda że Bambo czarny , wesołynie chodzi razem z nami do szkoły.***Zobacz także: Miłość to pięknie uczucie! Zaskocz drugą połówkę pięknym wierszem miłosnym "Okulary" Biega, krzyczy pan Hilary:"Gdzie są moje okulary?" Szuka w spodniach i w surducie,W prawym bucie, w lewym bucie. Wszystko w szafach poprzewracał,Maca szlafrok, palto maca. "Skandal! - krzyczy - nie do wiary!Ktoś mi ukradł okulary!" Pod kanapą, na kanapie,Wszędzie szuka, parska, sapie! Szuka w piecu i w kominie,W mysiej dziurze i w pianinie. Już podłogę chce odrywać,Już policję zaczął wzywać. Nagle zerknął do lusterka...Nie chce wierzyć... Znowu zerka. Znalazł! Są! Okazało się,Że je ma na własnym nosie.***"Abecadło" Abecadło z pieca spadło, O ziemię się hukło, Rozsypało się po kątach, Strasznie się potłukło: I -- zgubiło kropeczkę, H -- złamało kładeczkę, B -- zbiło sobie brzuszki, A -- zwichnęło nóżki, O -- jak balon pękło, aż się P przelękło. T -- daszek zgubiło, L -- do U wskoczyło, S -- się wyprostowało, R -- prawą nogę złamało, W -- stanęło do góry dnemi udaje, że jest M.***"Spóźniony słowik" Płacze pani Słowikowa w gniazdku na akacji, Bo pan Słowik przed dziewiątą miał być na kolacji, Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,A już jest po jedenastej - i Słowika nie ma! Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie, Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie, Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku. Może mu się co zdarzyło? może go napadli? Szare piórka oskubali, srebry głosik skradli? To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!Piórka - głupstwo, bo odrosną, ale głos - majątek! Nagle zjawia się pan Słowik, poświstuje, skacze... Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę! A pan Słowik słodko ćwierka: "Wybacz, moje złoto,Ale wieczór taki piękny, ze szedłem piechotą!"Wiersze dla dzieci - o PolsceDla dzieci powstało również wiele wierszy o Polsce, dzięki którym mają uczyć się, czym jest patriotyzm i ojczyzna. Jedną z najpopularniejszych propozycji jest oczywiście "Katechizm polskiego dziecka" Władysława Bełza. Jakie jeszcze wiersze dla dzieci o Polsce warto pokazać najmłodszym?"Katechizm polskiego dziecka" — Kto ty jesteś?— Polak mały. — Jaki znak twój?— Orzeł biały. — Gdzie ty mieszkasz?— Między swemi. — W jakim kraju?— W polskiej ziemi. — Czym ta ziemia?— Mą Ojczyzną. — Czym zdobyta?— Krwią i blizną. — Czy ją kochasz?— Kocham szczerze. — A w co wierzysz?— W Polskę wierzę. — Coś ty dla niej?— Wdzięczne dziecię. — Coś jej winien?— Oddać pierwszej strofki dla dziewczątek: — Kto ty jesteś?— Polka mała. — Jaki znak twój?— Lilia Bełza***"Polska" Polska - to taka kraina, która się w sercu zaczyna. Potem jest w myślach blisko, w pięknej ziemi nad Wisłą. Jej ścieżkami chodzimy, budujemy, bronimy. Polska - Ojczyzna...Kraina, która się w sercu PrzymusZobacz także: Szukasz najpiękniejszego wiersza o mamie? Te propozycje to strzał w dziesiątkę***"Co to jest Polska" - Co to jest Polska? - Spytał Jaś w przedszkolu. Polska - to wieś i las, i zboże w polu, i szosa, którą pędzi do miasta autobus, i samolot, co leci wysoko, na tobą. Polska- to miasto, strumień i rzeka, i komin fabryczny, co dymi z daleka, a nawet obłoki, gdy nad nami mkną. Polska to jest także twój rodzinny dom. A przedszkole? Tak - i przedszkole, i róża w ogrodziei książka na Janczarski***"Polska" I cóż powiedzą tomy słowników, Lekcje historii i geografii, Gdy tylko o niej mówić potrafiKrzak bzu kwitnący i śpiew słowików. Choć jej granice znajdziesz na mapach, Ale o treści, co je wypełnia, Powie ci tylko księżyca pełniaI mgła nad łąką, i liści zapach. Pytasz się, synu, gdzie jest i jaka? W niewymierzonej krainie leży. Jest w każdym wiernym sercu Polaka,Co o nią walczył, cierpiał i wierzył. W szumie gołębi na starym rynku, W książce poety i na budowie, W codziennej pracy, w życzliwym słowie,Znajdziesz ją w każdym dobrym Słonimski***"Twój dom" Jest w każdym naszym słowie, a słowa są najprostsze - chleb, mama, dom gościnny,i Wisła, i Mazowsze. I jest w czerwieni maków, i w białych kwiatach wiśni, w piosenkach wszystkich ptakówi w każdej naszej myśli. W mazurku chopinowskim, i w czarnym węglu Śląska, i tu, gdzie serce mówi,że to jest właśnie Chotomska***"Gawęda o miłości do ziemi ojczystej" Bez tej miłości można żyć, mieć serce suche jak orzeszek, malutki los naparstkiem pić z dala od zgryzot i pocieszeń, na własną miarę znać nadzieję, w mroku kryjówkę sobie uwić, o blasku próchna mówić „dnieje”,o blasku słońca nic nie mówić. Jakiej miłości brakło im, że są jak okno wypalone, rozbite szkło, rozwiany dym, jak drzewo z nagła powalone, które za płytko wrosło w ziemię, któremu wyrwał wiatr korzenie i jeszcze żyje cząstkę czasu, ale już traci swe zieleniei już nie szumi w chórze lasu? Ziemio ojczysta, ziemio jasna, nie będę powalonym drzewem. Codziennie mocniej w ciebie wrastam radością, smutkiem, dumą, gniewem. Nie będę jak zerwana nić. Odrzucam pusto brzmiące słowa. Można nie kochać cię – i żyć,ale nie można SzymborskaCzytanie książek sprawia wielką przyjemność, a kiedy robi się to w takich bibliotekach, to jak spełnienie marzeń:
Tu możesz pobrać kolorowanki dla swojego dziecka. Kliknij w dowolny obrazek, a następnie wydrukuj pobrany plik pdf. Wesołej zabawy! Kolorowanki - WIERSZE JANA BRZECHWY (1) Kaczka dziwaczka Kolorowanki - WIERSZE JANA BRZECHWY (2) Kolorowanki - WIERSZE JANA BRZECHWY (3) Uwaga: wszystkie kolorowanki są objęte prawem autorskim. Możesz je drukować do użytku prywatnego dla swojego dziecka, rodziny lub znajomych, nie wolno jednak umieszczać ich na innych stronach www ani też w publikacjach drukowanych. Chcesz otrzymywać informacje o nowych materiałach edukacyjnych dla dzieci? TYSIĄCE materiałów edukacyjnych ZERO irytujących treści i reklam dla rodzica: SPOKÓJ I WYGODA dla dziecka: RADOŚĆ z własnych osiągnięć BEZPIECZNA NAUKA i ZABAWA w jednym :) Bo KAŻDE dziecko jest mądre i inteligentne. Trzeba tylko dać mu szansę.
Teatrzyk: Na straganie Zestaw zawiera arkusze z elementami i tłem teatrzyku. Elementy należy wyciąć, a następnie do każdego przykleić patyczek, aby stworzyć kukiełki. POBIERAJ BEZPŁATNIEPO ZALOGOWANIUNie masz konta? Zarejestruj się ZA DARMO! Materiały z serwisu można wykorzystywać WYŁĄCZNIE do własnego użytku osobistego, to jest drukować i korzystać w bezpośredniej pracy z dziećmi, w przedszkolu, w domu dystrybuowanie pobranych z serwisu materiałów, w jakiejkolwiek formie, stanowi naruszenie warunków regulaminu i podlega odpowiedzialności cywilnej i karnej.
na straganie tekst do druku