Traducciones en contexto de "Nie jestem mężatką" en polaco-español de Reverso Context: Nie jestem mężatką, ale nie. Traducción Context Corrector Sinónimos Conjugación Conjugación Documents Diccionario Diccionario Colaborativo Gramática Expressio Reverso Corporate
"Klan wojowników" to debiut autorki Pauliny Popieli. Jest to młodzieżowa fantastyka, która moim zdaniem, jest idealna dla czytaczy powyżej 15 roku życia. W tej książce znajdziemy ciekawy i bardzo rozbudowany świat oraz piękny wątek miłosny. Od pierwszych stron zakochałam się w tę książkę, ponieważ idealnie trafiła w mój gust.
Zakochałam się w kochanku - Netkobiety.pl Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy
Translations in context of "i zakochałam się" in Polish-English from Reverso Context: Poznałam kogoś i zakochałam się.
W Zakładzie pracowałam kilka lat do 2013 roku. Zajmowałam się psychoterapią osób uzależnionych, współuzależnionych oraz DDA i DDDR . Po kilkuletniej przerwie wracam do pracy w Zespole. Prywatnie jestem mężatką, mam córkę. Śpiewam, wędruję, zajmuję się ogrodem, uwielbiam podróże, morze i czas spędzany z najbliższymi.
Tłumaczenia w kontekście hasła "zakochałam się w" z polskiego na angielski od Reverso Context: się w tobie zakochałam, w którym się zakochałam Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja
Tłumaczenia w kontekście hasła "Zakochałam się w kimś" z polskiego na angielski od Reverso Context: Czemu nie zakochałam się w kimś z innej branży. Tłumaczenie Context Korektor Synonimy Koniugacja
toaR. fot. Adobe Stock, Andrey Popov Płakałam, krzyczałam, modliłam się i wściekałam na Boga jednocześnie. Nigdy nie zapomnę dnia, w którym mój mąż miał wypadek. Wracał z pracy, miał być w domu przed siedemnastą. Wściekałam się, bo tego dnia miałam zebranie w przedszkolu Maksia, a Janusz się spóźniał! Dzwoniłam do niego, ale nie odbierał. Napisałam mu SMS-a, że nie mogę na niego liczyć i że zawiozłam małego do jego matki. Nie lubiłam tego robić Wprawdzie miałam z teściową poprawne stosunki i Maksio lubił do niej jeździć, a ona niby też dość chętnie się nim zajmowała, ale potem co i rusz miała do nas milion próśb w zamian. – Żebyście się głupio nie czuli, że znów musiałam siedzieć z Maksiem, to może Januszek zawiózłby mnie w weekend do cioci Janki, dawno u niej nie byłam! A przy okazji wstąpię na zakupy i odwiedzę koleżankę w szpitalu. Już wiedziałam, że kolejny weekend spędzę samotnie, bo mąż będzie woził swoją mamusię. Jak się jednak okazało – rzeczywiście spędziłam go samotnie, ale z całkiem innego powodu. Zresztą, nie tylko ten weekend, ale i wiele kolejnych… Janusz miał wypadek, to dlatego nie wracał do domu. Najprawdopodobniej stracił panowanie nad kierownicą i wjechał w betonowy płot. Jego stan był poważny. Początkowo lekarze uprzedzali mnie, że mam przygotować się na najgorsze. Potem zagrożenie życia teoretycznie minęło, ale Janusz nadal nie wybudzał się ze śpiączki. – Doszło do uszkodzenia mózgu, trudno nam mówić o rokowaniach. W takim wypadku nic nie jest pewne i niczego nie można przewidzieć. Są pacjenci, którzy wybudzają się po kilku dniach, a są też tacy, którzy budzą się po kilku miesiącach, latach, a niektórzy nie budzą się nigdy… Może lekarze postawili krzyżyk na moim mężu – ale nie ja! Byłam załamana. Płakałam, krzyczałam, modliłam się i wściekałam na Boga jednocześnie. Najpierw prawie nie odchodziłam od łóżka męża, czuwałam przy nim dzień i noc. Potem zaczęłam zmieniać się z teściową. Jednak po kilku tygodniach musiałam wrócić do pracy i zacząć w końcu w miarę normalnie funkcjonować. Maksio bardzo przeżywał tę sytuację. Chciałam zrobić wszystko, by chociaż stworzyć mu namiastkę normalnego życia. Poświęcałam mu dużo czasu, wymyślałam kreatywne zajęcia. Starałam się jakoś wszystko godzić – pracę, dom, opiekę nad synem i Januszem. Bo do męża nadal wpadałam każdego dnia po pracy, odwiedzałam go też w weekendy. Po pięciu miesiącach lekarze podjęli decyzję o umieszczeniu Janusza w specjalistycznej klinice dla osób znajdujących się w śpiączce. – Proszę pani, medycyna jest tutaj już bezradna. Nie możemy nic zrobić, w żaden sposób mu pomóc. Pozostaje nam tylko czekać i mieć nadzieję, że pani mąż wkrótce się obudzi. Byłam rozgoryczona i zła. Miałam wrażenie, że już go skreślili, że chcą się go pozbyć, bo nie wierzą, że jeszcze wyzdrowieje i otworzy oczy. Ja w to wierzyłam! Z całych sił! Z czasem jednak i moja wiara osłabła. Mijały kolejne dni, tygodnie, a stan Janusza nie ulegał poprawie. Ze względu na odległość, jaka dzieliła nas od kliniki, zaczęłam odwiedzać go tylko w weekendy. Siadałam wtedy obok jego łóżka, chwytałam za rękę i opowiadałam o wszystkim, co go ominęło. Mówiłam o mojej pracy, chwaliłam postępy Maksia, dzieliłam się plotkami z naszego osiedla. Ale coraz mniej wierzyłam w sens tych monologów. Nie wiedziałam nawet, czy on cokolwiek słyszy. Mijały tygodnie, miesiące, lata… Maksio świętował właśnie swoje ósme urodziny. Obiecałam mu, że pójdziemy na zawody żużlowe. Po drodze pojechaliśmy do Janusza. Maks nie chciał wejść do ojca. – Mamo, ja już taty prawie nie pamiętam. Zresztą on i tak tylko śpi. I wygląda tak… ja się go boję… – wyznał mi ściszonym głosem. – Kochanie! To twój tata, nie byłeś u niego już prawie dwa miesiące. A on tęskni, na pewno będzie wiedział, że do niego przyjechałeś – przekonywałam syna, chociaż sama w to nie wierzyłam. Janusz rzeczywiście wyglądał strasznie Blady, chudy, podłączony pod różnego rodzaju aparatur. Maks podszedł i się z nim przywitał, potem na moją prośbę niechętnie powiedział ze dwa zdania i stwierdził, że to i tak bez sensu, po czym wybiegł na korytarz. Nie miałam do niego pretensji. Był dzieckiem, nie rozumiał sytuacji. W kiepskich humorach weszliśmy na stadion. Zajęliśmy miejsca. Siedziałam milcząca, zamyślona. Maksio początkowo też był naburmuszony, ale po chwili zaczął się emocjonować i przeżywać zawody. – Widzę, że syn bardzo zainteresowany. W przeciwieństwie do pani – zagadał w pewnym momencie mężczyzna, który siedział obok mnie. – Ale proszę chociaż spróbować popatrzeć, to naprawdę ciekawe! – uśmiechnął się. Nie bardzo mnie to przekonało. Po chwili facet zagadał do mojego Maksia. – Widziałeś, jak wszedł w ten zakręt? Mistrzostwo, co? Maks energicznie potaknął i od tamtej chwili niemal bez przerwy dyskutował z naszym sąsiadem. Komentowali przebieg zawodów, cieszyli się, dopingowali. – Przepraszam, ja się nie przedstawiłem – powiedział w pewnym momencie mężczyzna. – Mirek jestem. Sama już nie pamiętam, jak do tego doszło, ale po zawodach poszliśmy na lody. Bardzo miło nam się rozmawiało. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Potem Mirek kilka razy dzwonił, wpadał. Miałam mieszane uczucia. Z jednej strony świetnie mi się z nim gadało i nie robiłam przecież nic złego, po prostu miło spędzaliśmy razem czas. Z drugiej – mimo wszystko czułam wyrzuty sumienia wobec Janusza. No i wobec Mirka też. Przecież tak naprawdę nie znał mojej sytuacji. A jeśli nieświadomie dawałam mu jakieś sygnały, nadzieje…? W końcu znów umówiliśmy się na kawę Tym razem bez Maksia. Szczerze i otwarcie wyznałam Mirkowi całą prawdę. – Mirek, ja nie wiem, jakie są twoje zamiary i do czego to zmierza, ale… ja mam męża. Jestem mężatką od prawie dziesięciu lat. Tyle że od pięciu mojego męża praktycznie nie ma… – i opowiedziałam mu całą historię. Oczywiście kiedy skończyłam, byłam cała zapłakana. Na szczęście siedzieliśmy w kącie kawiarni, gdzie nikt nas nie widział. Mirek delikatnie mnie przytulił i powtarzał, że bardzo mu przykro. Pozwolił mi się wypłakać, uspokoić. Pytał, jak sobie radzę, jak udaje mi się godzić tyle obowiązków. Rozmawialiśmy kilka godzin. A kiedy wróciłam do domu, odczytałam wiadomość od niego. „Bardzo żałuję, że nie jesteś jednak samotną matką czy rozwódką, jak obstawiałem. Mimo wszystko bardzo cię lubię i mam nadzieję, że dasz się czasem wyciągnąć na kawę, albo na żużel. Oczywiście z Maksiem. A gdybyś potrzebowała jakiejkolwiek pomocy – możesz na mnie liczyć”. Uśmiechałam się, czytając tę wiadomość. Zrobiło mi się bardzo miło. Spotykałam się z Mirkiem coraz częściej. Chodziliśmy na kawę, lody, spacery. Przeważnie towarzyszył nam Maksio. Mirek kilka razy odwiedził nas też w domu. Im dłużej na nich patrzyłam, tym wyraźniej widziałam, jak bardzo Maksiowi brakuje ojca. Męskich rozmów, towarzystwa do gier, chodzenia na żużel czy innych rozrywek. Starałam się, jak mogłam, ale facetem nie jestem. A mój syn potrzebował męskiego towarzystwa. – Mamo… – powiedział kiedyś. – Czy Mirek nie mógłby być moim nowym tatą? Takim wiesz, zastępczym? Zamurowało mnie. – Maks, jak możesz? Przecież ty masz tatę! On nadal żyje i mam nadzieję, że za chwilę się obudzi i do nas wróci. I co mu wtedy powiesz? Że zastąpiłeś go kimś innym? – nie mieściło mi się w głowie, co też on wygaduje. Z drugiej jednak strony nie mogłam wymagać od niespełna dziewięcioletniego chłopca, żeby rozumiał tę sytuację. Szczerze mówiąc, sama nie miałam już nadziei na to, że Janusz kiedykolwiek się obudzi. Kochałam go, tęskniłam za nim, ale byłam też na niego zła. Czasem wolałabym, żeby już umarł, skoro nie może się obudzić. Przynajmniej mogłabym zrobić krok w jakąś stronę, a nie ciągle stać na rozdrożu. Jednocześnie robiłam sobie wyrzuty z powodu takich myśli… Nadal odwiedzałam Janusza, jednak już prawie w ogóle z nim nie rozmawiałam. Siedziałam przy jego łóżku, walcząc ze łzami bezsilności, tęsknoty… Coraz wyraźniej widziałam też nieprzychylne spojrzenia sąsiadów i znajomych. Nie wspominając o tym, że drżałam ze strachu na samą myśl, że o spotkaniach z Mirkiem dowiedzą się rodzice moi bądź Janusza! Chociaż nie robiłam przecież nic złego, czułam się jak zdrajca i wiedziałam, że tak zostałabym osądzona.… Moje relacje z Mirkiem były coraz bliższe Coraz częściej szukał niby przypadkowego kontaktu fizycznego, jakieś muśnięcie dłoni, nieśmiały uścisk, buziak na pożegnanie… Czułam, że cała wtedy drżę. Obudził we mnie drzemiące pragnienia i tęsknoty. Cholera, byłam przecież kobietą i też miałam swoje potrzeby! To nie może się już nigdy więcej zdarzyć! Aż któregoś dnia, gdy Maksio spędzał weekend u babci, Mirek został na noc. To były cudowne chwile, jednak rano obudziłam się z potwornymi wyrzutami sumienia. Zdradziłam Janusza! On leżał tam biedny, nie mógł się nawet ruszyć, a ja sprowadziłam sobie nowego faceta i kochałam się z nim w naszym małżeńskim łóżku! W tym samym, w którym kilka lat temu sypiałam z mężem… – Mirek, to nie powinno się było wydarzyć. Ja mam męża, ja mu przysięgałam… W zdrowiu i w chorobie… Ja nie mogę… – nie wiedziałam, co mam powiedzieć. – Mirek… Przepraszam. Proszę wyjdź i już nie wracaj, wykasuj mój numer, zapomnij o mnie… Przepraszam! Proszę, idź już! – niemalże siłą wypchnęłam go z sypialni. Poczekałam, aż wyjdzie z domu, po czym rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Byłam wściekła na siebie – za to, że zdradziłam Janusza i za to, że mi się to podobało. Wiedziałam jednak, że to nigdy więcej nie może się powtórzyć. Nie mogłam być egoistką, która w pogoni za własnym szczęściem zostawia męża. Mirek próbował do mnie jeszcze dzwonić, pisał, nie dawał za wygraną, ale ja byłam nieugięta. Chociaż chciałam znaleźć się przy nim, chciałam, by mnie przytulił i powiedział, że wszystko będzie dobrze… Gorzej miała się sprawa z Maksiem Przez ten rok zdążył się przyzwyczaić do obecności Mirka w naszym życiu. Nie wiedziałam, jak mu wytłumaczyć nagły brak wujka. Nie chciałam wymyślać wyjazdu, ani niczego takiego, bo zawsze mógł go przecież gdzieś spotkać, wpaść na niego na ulicy. – Kochanie, to są sprawy dorosłych. Po prostu wujek nie może już do nas przychodzić. Musisz się z tym pogodzić – powiedziałam i zamknęłam temat, choć na widok zawodu i pretensji w jego oczach krajało mi się serce. I chociaż było mi ciężko, chociaż nieraz miałam ochotę krzyczeć wniebogłosy, a tysiące razy cisnęło mi się na usta pytanie: „Dlaczego?”, chociaż strasznie tęsknię za Mirkiem, to jednak trwam w swoim postanowieniu. Odwiedzam męża, staram się nie mieć do niego żalu, bo to absurdalne. Wiem przecież, że to nie jego wina. Jednak ciężko panować nad własnymi emocjami. W najtrudniejszych momentach powtarzam w myślach słowa przysięgi: „I że cię nie opuszczę aż do śmierci…”. Czytaj także:„Gdy zmarł teść, teściowa się zmieniła. Obsesyjnie interesowała się naszym życiem, nieproszona cerowała moje majtki”„Czułam, że to dziecko musi żyć. Próbowałam odwieść Kasię od usunięcia ciąży i miałam rację. To dziecko uratowało jej życie”„Adrian miesiącami mnie dręczył i prześladował. Policja mnie zbyła. Zainteresują się dopiero, gdy zrobi mi krzywdę”
Dołączył: 2013-09-12 Miasto: poznań Liczba postów: 37 31 maja 2014, 21:40 Jestem mężatką od kilkunastu lat, mam dziecko, wszystko jest niby ok. Ale od pewnego czasu myślę o pewnej dziewczynie, którą poznałam. Mam wrażenie że zakochałam się w niej. Nie wiem co się ze mną dzieje, dziwne uczucie, przed którym się bronię. A może nie powinnam ? Miałyście podobne doświadczenia?, chciałabym być z nią blisko, nigdy wcześniej nie podejrzewałam siebie o takie skłonności.... Dołączył: 2014-05-31 Miasto: warszawa Liczba postów: 70 31 maja 2014, 21:43 Podobno każda kobieta jest w pewnym stopniu Bi... Może Ty zauważyłaś to dopiero po latach... Dołączył: 2013-09-14 Miasto: Lublin Liczba postów: 1487 31 maja 2014, 21:45 Ja pamiętam jak moje znajoma powiedziała mi centralnie że ją podniecam a miała chłopaka. Byłam w szoku ale to chyba możliwe z tego co wynika i właśnie jak koleżanka na górze mówi ^ Dołączył: 2011-10-12 Miasto: Berlin Liczba postów: 349 31 maja 2014, 21:48 znam 2 rodziny w których kobiety po ponad 20-latch małżeństwa odeszły do kobiet i z tego co wiem są z nimi szczęśliwe:) Dołączył: 2014-01-20 Miasto: Szczecin Liczba postów: 468 31 maja 2014, 22:01 Nie zakochujesz się w płci tylko w osobie ;) paranormalsun Dołączył: 2005-11-25 Miasto: Gdańsk Liczba postów: 11600 31 maja 2014, 22:02 Podobno każda kobieta jest w pewnym stopniu Bi... Może Ty zauważyłaś to dopiero po latach...Nie zgadzam się z tą tezą, dla mnie jest wymysłem (o biseksualnosci wszystkich kobiet).W kazdym razie ja na twoim miejscu bym sie nie broniła. Bo dlaczego? Wazne zebys byla szczesliwa, czy to wazne z osoba jakiej plci? Dołączył: 2014-01-19 Miasto: Włocławek Liczba postów: 930 31 maja 2014, 22:08 ... Edytowany przez Valkyriaa 27 lipca 2014, 22:18
- Miłość to nie grzech. Zakochałam się w księdzu. Oprócz nas dwojga nikt nie wie o tym uczuciu. To normalny, zdrowy facet. Tyle, że wykonuje taki "zawód" - pisze na forum jedna z przypadków nieszczęśliwej (a może szczęśliwej?) miłości do księdza jest znacznie więcej. I to nie chodzi o nastolatki, podlotki, które co rusz mają inny obiekt westchnień. Chodzi o kobiety dojrzałe, które wiedzą, na czym świat stoi i że taka miłość jest zakazana. Pierwsza historia: - Od lat nie chodziłam do kościoła. Przestałam wierzyć. No bo jak wierzyć, skoro okazało się, że jestem bezpłodna, mąż mnie zostawił dla młodszej, z którą ma już dziecko, straciłam dobrze płatną pracę w korporacji i teraz sprzedaję w sklepie… Nie chciałam kolejnymi swoimi historiami obarczać koleżanek i kuzynek. Postanowiłam pogadać przy konfesjonale o moich problemach. Spowiedzi słuchał młody, przystojny ksiądz. Próbował tłumaczyć mi, pocieszyć mnie… Miał taki miły głos. Gdy odeszłam od konfesjonału, ukradkiem zerkałam w jego stronę. Uśmiechnął się do mnie. Chyba wtedy "to" się zaczęło. Zaczęłam chodzić na mszę. Uczestniczyłam w rekolekcjach, które on prowadził. Wszystko po to, żeby być blisko niego. Zaczęliśmy ze sobą dużo przebywać. Wymieniliśmy się numerami telefonów. Po paru miesiącach wyznałam mu, że się zakochałam. Nie miałam przecież nic do stracenia. Powiedział, że wie… Też nie byłam mu obojętna. Dodał jednak, że wcześniej wybrał inną drogę, że z niej nie zrezygnuje, trwał przy swojej wierze. Spotykaliśmy się dalej. Były wspólne pielgrzymki, oazy, przygotowania dzieci pierwszokomunijnych. Nie było żadnego seksu, przytulania, pocałunków, ale bez takich gestów i współżycia miłość też jest możliwa. Taka piękna, czysta, niewinna, sekretna. Boże, co powiedzieliby moi rodzice, gdyby się dowiedzieli, a co proboszcz parafii, w której służył mój ksiądz? Po roku mój ukochany został przeniesiony do innej parafii, ponad 100 kilometrów od mojego miasteczka. Nie zapomniałam o nim. To on zerwał kontakt. Gdy osiadł w nowej parafii, wymienialiśmy się jeszcze przez jakiś czas mailami, sms-ami. Po kilku tygodniach on przestał mi odpisywać. Po paru miesiącach poznałam dobrego człowieka. Jestem jego żoną od pół roku. A ksiądz? Powiem tak: czas leczy rany. Kobietom, które mają podobne rozterki radzę: "Ksiądz oddał serce Bogu, a Ty zakochasz się jeszcze wiele razy".Druga historia: - Spodobał mi się ksiądz z mojej parafii. Chodziłam nawet 2 razy dziennie do kościoła, byle go zobaczyć, do spowiedzi, gdy wiedziałam, że on słucha, chodziłam nawet co półtora tygodnia. Opowiadałam mu o swoich perypetiach, czasem zmyślałam, żeby tylko dłużej mu opowiadać i być przy nim. A on słuchał, doradzał. Któregoś dnia wziął mnie za rękę. Nic nie mówił, popatrzył w oczy. Rozumieliśmy się bez słów. Wymykałam się z domu i biegłam do jego mieszkanka na plebanię. Uprawialiśmy seks. Byłam jego pierwszą kobietą, on moim pierwszym facetem. Nie mówiliśmy o przyszłości, chociaż po cichu liczyłam, że przestanie być kapłanem. Nie przestał. Nie chciałam tak dalej żyć. On nie chciał odejść z kościoła. Poznałam kogoś. Powiedziałam mojemu księdzu, że w moim życiu pojawił się pewien inny mężczyzna. Do dziś pamiętam jego słowa: "Ja ci nie dam nic więcej niż to, co teraz. Ułóż sobie na nowo życie, uporządkuj. Mnie traktuj jako epizod". Dziś jestem szczęśliwą mężatką z człowiekiem, który uchyliłby mi gwiazdki z nieba. Odliczam dni do porodu naszego pierwszego dziecka. Miłość do księdza to zazwyczaj miłość niespełniona. Jedni współczują tajkiej kobiecie. Inni mówią wprost: Wystawiasz księdza na pokuszenie? Tylko dlatego, że się w nim zakochałaś? Miej trochę rozumu w główce i skończ to jak najszybciej. Przestań nawet chodzić do kościoła, że by go uniknąć. On raczej nie porzuci kapłaństwa z twojego powodu. Tak, jak małżonkowie podczas ślubu składają przysięgę małżeńską, tak ksiądz podczas święceń ślubuje Bogu. Od tego momentu jest już "zajęty" tak samo, jak "zajęty" jest żonaty miłość często kończy się przeniesieniem księdza do innej, odległej jednak opowieści kończące się happy endem. Kapłani czasem zamieniają koloratkę na obrączkę. Trzecia historia: - Mój mąż był księdzem. Byłam na studiach, gdy go poznałam. On był tuż po święceniach kapłańskich. Zakochaliśmy się w sobie nawzajem. A zaczęło się od niewinnego pytania, dlaczego taki fajny facet został księdzem. Zaczęły się rozmowy, które przerodziły się w całonocne, intymne opowieści. Nie był kapłanem z powołania. To jego rodzina chciała, aby szedł do seminarium. Uległ ich naciskom. Po roku od naszego spotkania rzucił sutannę. Jeszcze zanim wystąpił z kościoła, przeżyliśmy pierwszą upojną noc. Odszedł dla mnie z kościoła, ale nie od Boga. Teraz też mu służy, ale nie w sutannie. Jego rodzina tego nie zaakceptowała. Moi bliscy nie wiedzą, że mój facet był księdzem. Chyba nigdy im o tym nie powiem. Jesteśmy ponad rok małżeństwem. Wkrótce naszego synka ochrzci kolega męża, z którym razem miał święcenia kapłańskie…Czytaj e-wydanie »
By: Robert Porter Updated March 25, 2021 Małżeństwo nie zawsze będzie idealne. Jeśli jesteś żoną swojego męża już od wielu lat, to może się okazać, że pasja zaczęła wygasać. Możesz nie widzieć swojego męża w ten sam sposób, w jaki robiłaś to te wszystkie lata temu. Oboje jesteście teraz bardziej zajęci i być może nawet nie sypiacie ze sobą tak często. Sprawy mogą się jeszcze bardziej skomplikować, gdy zaczynasz żywić uczucia do innego mężczyzny. Co powinieneś zrobić, gdy jesteś żonaty, ale zakochany w innym mężczyźnie? Gain More Satisfaction From Your Relationship By Working With An Expert Explore Your Options – Sign Up Today Ta strona jest własnością i jest obsługiwana przez BetterHelp, który otrzymuje wszystkie opłaty związane z platformą. Źródło: Bycie żonatym, ale zakochanym w kimś innym jest straszną sytuacją. Być może nie działałeś jeszcze na swoich uczuciach, ale nadal możesz czuć się tak, jakbyś zdradził swojego męża w swoim sercu. Czy to w porządku mieć romans, gdy naprawdę kochasz kogoś innego? A może oszukiwanie jest złe bez względu na wszystko? Zapoznaj się z poniższymi poradami, abyś mogła spróbować zebrać swoje myśli. Przedstawione tu idee powinny pomóc Ci w wyciągnięciu własnych wniosków. Możesz być teraz bardzo zdezorientowana, ale spróbuj wziąć głęboki oddech i zastanowić się przed skokiem w sytuację, której możesz ostatecznie żałować. Zastanów się, czy nadal kochasz swojego męża Przed skokiem w ramiona innego mężczyzny, dobrze jest usiąść i zastanowić się, jak naprawdę się czujesz. Twoje małżeństwo może być teraz nieco napięte, ale czy istnieje możliwość, że może się ono poprawić? Czy nadal kochasz swojego męża w głębi duszy, nawet jeśli przez większość czasu czujesz się przez niego zirytowana? Możliwe jest, aby nadal być w kimś zakochanym, nawet jeśli ta osoba cię frustruje. Twój mąż może nie być uważny i być może będzie musiał się zmienić, jeśli twoje małżeństwo ma przetrwać. Musisz tylko zdecydować, czy praca nad naprawą swojego małżeństwa jest czymś, czego chcesz, czy nie. Są chwile, kiedy kobiety po prostu poczują, że są całkowicie skończone ze swoimi mężami. Być może oszukiwał cię w przeszłości, a może po prostu nie wydaje się, że chce cię już. Jeśli twoje życie seksualne nie istnieje i nie czujesz miłości, którą kiedyś dzieliłeś, to trudno jest trzymać się nadziei. Niezależnie od tego, ważne jest, abyś była szczera ze swoim mężem w kwestii swoich wątpliwości. Nie musisz mu mówić, że masz oko na kogoś innego, jeśli nie chcesz. Po prostu daj mu znać, że martwisz się o małżeństwo i o to, czy naprawdę się kochacie. Jeśli on nie zapewni cię, że cię kocha, to jest to zły znak, że on również wypisał się z tego małżeństwa. Czy rozwód jest opcją? Czy rozwód będzie dla ciebie opcją? Niektórzy ludzie nie chcą brać pod uwagę rozwodu z powodów religijnych. Możesz być nieugięcie przeciwny idei rozwodu i to może być duża część tego, dlaczego jesteś tak skłócony. Twoje serce może bardzo głośno krzyczeć: „Jestem mężatką, ale kocham innego mężczyznę”. Pomimo swoich pragnień, nadal możesz być niechętna do faktycznego rozwodu, abyś mogła być z tym nowym facetem, którego kochasz. Pomyśl o tym, jak się czujesz, zanim przystąpisz do działania. Jeśli chciałbyś uzyskać rozwód, to mądrze jest przyjrzeć się sprawom z wyprzedzeniem i przygotować się. Rozwody mogą być bardzo skomplikowane i mogą prowadzić do wielu dramatycznych momentów. Może być lepiej zatrudnić adwokata rozwodowego, jeśli planujesz rozwód z mężem. Jeśli jesteś właścicielem domu razem, to trzeba będzie ustalić, kto dostaje się do utrzymania go. Istnieją inne potencjalne komplikacje, o których należy pamiętać, takie jak własność samochodu, opieka nad dziećmi, alimenty i wiele innych. Czy masz dzieci? Mając dzieci też wiele się zmienia. Jeśli masz dzieci ze swoim mężem, to on zawsze będzie ich ojcem, nawet jeśli się z nim rozstaniesz. Niektóre kobiety decydują się pozostać z mężczyznami, których już nie kochają, tylko ze względu na dzieci. Nie musisz pozostać w nieszczęśliwym małżeństwie, jeśli nie chcesz, ale twoje dzieci powinny być brane pod uwagę. Co się stanie, jeśli zainicjujesz proces rozwodowy? Gdzie będą mieszkać twoje dzieci i czy jesteś gotowa wychowywać je sama, jeśli zajdzie taka potrzeba? Źródło: Jest wiele do rozważenia, gdy rozważasz odejście od męża. Posiadanie dzieci z pewnością komplikuje sprawę i nie chcesz stawiać swoich pociech w trudnej sytuacji. Rozwody są trudne dla dzieci, które muszą przez nie przejść. Mogą one powodować problemy emocjonalne, a nawet utrudniać dzieciom radzenie sobie w szkole podczas załatwiania spraw. Mimo to, rozwód jest czasem konieczny, gdy dwoje ludzi po prostu nie pasuje do siebie. Po prostu weź pod uwagę swoje dzieci i miej plan tego, co zamierzasz zrobić, jeśli zdecydujesz się rozwieść z mężem. Czy nowy człowiek, którego kochasz, czuje się tak samo? Kochasz tego nowego człowieka w swoim życiu i chcesz z nim być. Jest nawet możliwe, że życzysz sobie, aby przyszedł i zabrał cię od tego wszystkiego. Mając uczucia do kogoś innego podczas małżeństwa nie jest tak niezwykłe, ale to może być bardzo skomplikowane, jeśli zdecydujesz się działać na swoich uczuciach. Czy wiesz, czy ten człowiek czuje to samo do ciebie? Czy on cię kocha, czy jest po prostu zainteresowany uprawianiem z tobą seksu? Czasami może to być trudniejsze do określenia niż wiele kobiet zdaje sobie sprawę. Przed opuszczeniem męża i udać się w czekające ramiona swojego nowego kochanka, to będzie dobrze dowiedzieć się tylko, jak poważne on jest. Jeśli twój nowy kochanek jest również żonaty, to możesz być w bardzo skomplikowanej sytuacji. Podwójny romans nie jest dobrym pomysłem, a to postawiłoby cię w strasznym miejscu. Jeśli twój nowy interes miłości planuje się rozwieść i być z tobą, to może zmienić rzeczy niektóre. Nawet tak, czy naprawdę możesz zaufać komuś, kto chce oszukiwać swoją żonę? Czy on może ci zaufać, skoro ty już oszukujesz swojego męża? Jest to skomplikowana puszka robaków do otwarcia. Jeśli nie spałaś z nim jeszcze, wtedy sprawy mogą być lepsze dla ciebie. Może po prostu kochacie się nawzajem i chcecie działać w tym kierunku. Czekanie na sfinalizowanie rozwodu jest odpowiedzialną decyzją do podjęcia. Oszukiwanie kogoś nigdy nie jest w porządku. Nawet jeśli Twój mąż nie jest najmilszym facetem na świecie, to i tak oszukiwanie go będzie naganne. Jeśli możesz uniknąć oszukiwania współmałżonka, to powinnaś poczekać z rozwodem. Jeśli nie chcesz być dłużej ze swoim mężem, to może po prostu musisz zaakceptować tę rzeczywistość i znaleźć sobie prawnika. What Is Going To Make You Happier? Na koniec dnia, twoje szczęście jest czymś, co naprawdę się liczy. Jeśli nie jesteś szczęśliwa w swoim małżeństwie, to musisz podjąć decyzję. Możesz odejść od męża i wziąć rozwód, abyś mogła być z człowiekiem, którego uważasz za swojego ukochanego. Jest również możliwe, że możesz oszukiwać swojego męża i starać się zachować rzeczy w tajemnicy. Ten pomysł jest prawdopodobnie złą drogą do podjęcia i to sprawi, że poczujesz się źle o sobie. Jest to również potencjalnie niebezpieczne z powodów prawnych i może cię zranić, jeśli zdecydujesz się złożyć wniosek o rozwód w późniejszym terminie. Gain More Satisfaction From Your Relationship By Working With An Expert Explore Your Options – Sign Up Today Source: Możesz nawet rozważyć, czy pozostanie w swoim małżeństwie uczyni cię szczęśliwszą. Małżeństwo to zobowiązanie i być może będziesz chciał się go trzymać. Niektórym parom udało się podnieść swoje małżeństwa z krawędzi dzięki profesjonalnej pomocy. Musisz tylko zdecydować, która z trzech opcji jest dla ciebie najbardziej atrakcyjna. Najbardziej logiczne opcje to rozwód lub praca nad ratowaniem swojego małżeństwa. Oszukiwanie jest czymś, co wielu ludzi robi, ale to nie jest dobre zachowanie i powinnaś dbać o swojego męża bardziej niż to. Szukaj swoich uczuć, a następnie zdecyduj, co jest słuszne. Twoje serce prawdopodobnie poprowadzi cię w kierunku decyzji, którą ostatecznie powinnaś podjąć. Niektórzy mogą szukać wskazówek u przyjaciół, członków rodziny lub przywódców religijnych, kiedy mają wątpliwości. Cokolwiek robisz, po prostu upewnij się, że to prowadzi cię w dół ścieżki szczęścia. Online Couples Therapy Could Help Your Marriage Warto rozważyć pomysł, że twoje małżeństwo może być zapisane. Chyba że jesteś po prostu całkowicie zrobione z mężem i chcesz dostać rozwód, to będzie dobry pomysł, aby rozważyć terapię par online. Wiele par udało się znaleźć pomoc, której potrzebują, korzystając z pomocy eksperta doradcy. Zostaniesz dopasowany z licencjonowanym doradcą i można pracować z tym profesjonalistą, aby rozwiązać problemy, które są obecne w swoim małżeństwie. Przejście przez problemy małżeńskie zajmie trochę czasu i trzeba będzie zobowiązać się do procesu. Jeśli kochasz swojego męża, to spróbuj uratować swoje małżeństwo, zamiast oszukiwać go z kimś innym. Proces doradztwa może pokazać Wam, że możecie się znowu kochać. Zgubiliście się gdzieś po drodze, ale możecie odzyskać miłość, którą kiedyś się dzieliliście. Pracuj z wykwalifikowanym doradcą w dogodnym dla Ciebie czasie. Jest to dyskretna forma poradnictwa, z której możecie korzystać bez konieczności wychodzenia z domu. Zapisz się teraz, jeśli jesteś gotów dać mu strzał. Często zadawane pytania (FAQs): Co się stanie, gdy zakochasz się w kimś innym podczas małżeństwa? Zakochanie się w kimś innym podczas małżeństwa może być mylące i trudna sytuacja, aby być w. Jeśli znajdziesz się w takiej sytuacji, ważne jest, abyś poświęcił czas na zastanowienie się, co czujesz do swojego partnera. Czy masz pragnienie uratowania małżeństwa, czy chcesz się z niego wydostać? Wyjaśnienie swoich intencji jest kluczowe przed podjęciem jakichkolwiek kroków. Jeśli zdecydujesz się spróbować uratować swoje małżeństwo, ważne jest, abyś był szczery ze swoim partnerem na temat tego, gdzie jesteś i jakie potrzeby nie są spełniane w twoim związku. Wiele par uważa za korzystne pracować z doradcą par w celu nawigacji wyzwania w ich małżeństwie. Jeśli dojdziesz do wniosku, że nie chcesz już pozostać w swoim małżeństwie, istnieją ważne względy, aby pamiętać przed dążeniem do tej drugiej osoby. Czy ona czuje to samo do ciebie? W niektórych przypadkach szukanie kogoś innego staje się „drogą ucieczki” z małżeństwa. Poświęć trochę czasu na zastanowienie się, czy twoje uczucia do tej osoby są prawdziwe, zanim przystąpisz do czegoś nowego. Czy to możliwe, aby zamężna kobieta zakochała się w innym mężczyźnie? Tak, to z pewnością możliwe, aby zamężna osoba zakochała się w kimś innym. Uczucia do innej osoby mogą się pojawić z różnych powodów, czy to z powodu tego, że potrzeby danej osoby nie są w pełni zaspokajane w małżeństwie, czy też nie jest ona w stanie być w pełni wrażliwa wobec swojego partnera. W tym scenariuszu, to do jednostki, aby zdecydować, jak się czują o swoim partnerze i czy chcą pozostać w małżeństwie. Czy to normalne, aby mieć uczucia do kogoś innego podczas małżeństwa? To jest absolutnie normalne, aby znaleźć innych atrakcyjnych lub rozwijać zauroczenia podczas związku. Jedno z badań wykazało, że 15% osób, które były w związku małżeńskim, żywiło romantyczne uczucia do kogoś innego. Nie oznacza to jednak, że działali w tym kierunku. W wielu przypadkach, posiadanie małego zauroczenia w kimś innym podczas trwania związku nie jest szkodliwe. Jednocześnie ważne jest, aby zdawać sobie sprawę z tego, czy te uczucia mogą mieć negatywny wpływ na sposób, w jaki czujesz się w stosunku do swojego partnera. Jak zaczynają się romanse? Pomimo popularnego postrzegania romansu jako czysto fizycznego lub seksualnego, najczęstszym sposobem oszukiwania jest w rzeczywistości romans emocjonalny. Badania wykazały, że 45% mężczyzn i 35% kobiet stwierdziło, że było zaangażowanych w romans emocjonalny. W wielu przypadkach wygląda to jak zamazanie linii przyjaźni w kierunku bardziej seksualne / romantyczne dynamiczne podczas gdy w związku z kimś innym. Zauważono również, że 60% spraw emocjonalnych rozpocząć w miejscu pracy. Dla par, które mogą być emocjonalnie odłączone w jakiś sposób, może to być kuszące, aby szukać uwagi lub afirmacji od kogoś nowego. Niektóre osoby mogą znaleźć się w emocjonalny romans z powodu potrzeby nie jest spełniony w ich związku lub niezdolność do pełnego niech ich partnera w ich emocjonalne experience. Jeśli znajdziesz się o emocjonalny romans, ważne jest, aby ocenić, czy chcesz pozostać w swoim obecnym związku, czy nie. Tak trudne, jak to może być, ważne jest, aby być szczerym ze swoim partnerem o tym, co się stało, zwłaszcza jeśli chcesz znaleźć sposób, aby iść naprzód razem. Co nazywasz dziewczyną żonatego mężczyzny? Kobieta, która jest zaangażowana w romantyczny i / lub seksualny związek z żonatym mężczyzną jest powszechnie określana jako kochanka.
Romans singla z mężatką Rozpoczęte przez ~, 18 gru 2012 ~onyx Napisane 16 marca 2013 - 00:34 Jestem singlem i spotykam sie z mężatką Odrzuciłem mysli że dostawiam mu rogi ale wiem od niej ze nie jest z nim szczesliwa. Powiem szczerze że nie nie mam jej za złe że kocha sie znami oboma No bo dlaczego miałbym miec jej zazłe że kocha sie z mężem. Raczej odwala pańszczyznę Kiedys może bedziemy razem Trudny to temat ale z sercem trudno walczyć Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~paprok ~paprok Napisane 24 września 2013 - 16:10 Katiu, czy my się przypadkiem niedawno nie rozstaliśmy? :P Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Kobietka ~Kobietka Napisane 17 października 2013 - 12:41 witam:)sama jestem w takiej relacji, on singiel, ja mężatka . Gdy w przeszło kilkunasto letnim związku wszystko się wypaliło, a jego owocem jest dwójka dorastających dzieci, kiedy żyje się w wirze poświęceń i obowiązków, z poczuciem całkowitego wypalenia, i nie rzadko bezsensu....wcześniej czy później przychodzi taki moment że człowiek znów chce być z kimś blisko , bo tak jesteśmy skonstruowani, potrzebujemy ciepła, szacunku, zrozumienia, rozmów, a przede wszystkim śmiechu-bo chyba tego najbardziej mi brakowało. Niestety często zdarza się tak, że ustalone wcześniej granice, zaczynają się zacierać, a my czujemy coraz większa więź łączącą nas z kochankiem, i tu zaczynają się problemy...coraz bardziej przytłaczać też zaczyna życie w ciągłym kłamstwie, kładziemy na szali swoje szczęście i szczęście własnych dzieci, a tego zwyczajnie nie da się pogodzić. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Yrkoon ~Yrkoon Napisane 25 października 2013 - 03:11 Zaproponuj mu małżeństwo. Pewnikiem natychmiast wystudzi relacji i wasz problem tym samym sam się rozwiąże. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~ex-kobieta grenadiera ~ex-kobieta grenadiera Napisane 30 listopada 2013 - 11:47 ~grenadier napisał:''SĄ TYLKO DWIE RZECZY , KTÓRE JEDNOCZĄ LUDZI ; STRACH I INTERES '' jesteś najpodlejszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek znałam, Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nata42 ~Nata42 Napisane 07 kwietnia 2014 - 09:55 Witam ,ja też byłam w takim związku i omal nie przeszłam na drugą stronę kochanek mi obiecywał złote góry dopóki nie wyrażałam chęci bycia z nim ale przyszedł moment ,że zaczełam mysleć nad tym bardzo realnie ,zakochałam się a z mężem nie bardzo mi się układało ,,,i wiecie co zrobił mój kochanek ??/ ,,,tak macie rację wziął nogi za pas i zwiał ,,,a ja tak mu ufałam ....także uważajcie bo tak jak powiedział tu już ktoś ,,,chcesz sie przekonać -zaproponuj mu małżeństwo ,pozdrawiam Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~sara 80 ~sara 80 Napisane 23 września 2014 - 20:38 Tak,ja tez zdradzilam meza,dlugo sie nad tym zastanawialam ,ale on tak czule do mnie pisal wiem to byly tylko slowa,ale dla mnie takie wazne. Moj maz nigdy mnie nie docenial I nigdy nie moglam na niego liczyc,bylam taka samotna. Teraz wiem po czasie ze juz na nikogo nie moge liczyc,maz ma mnie gdzies,a on kochanek tez juz chyba. Teraz po czasie wiem ze byl to blad,ale ja tak pragnelam byc kochana. Serce mi peka bo nie mam nikogo komu moglabym zaufac I kto by mnie wysluchal,moze liczylam na kogos z boku ,"kochanka",zawiodlam sie ,a on mnie wykorzystal. Chcialam tylko wsparcia I milosci,teraz wiem ze sie bardzo zawiodlam,ale nie zaluje,przynajmniej przez chwile czulam sie wyjatkowo,jak nigdy przez 10 lat malzenstwa. A najgorsze jest to ze ja nie chcialam on nalegal I zapewnial o milosci,a ja mialam to gdzies ,a teraz cierpie bo chyba go kocham. Trudno pogodze sie z tym ,tylko bardzo mi przykro ze dalam sie tak nabrac,bylam tylko darmowa dziwka,bardzo mnie to boli ,przynajmniej wiem ze moge liczyc tylko na siebie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~LuckyLuke ~LuckyLuke Napisane 28 września 2014 - 19:51 Hej Jestem singlem Właśnie zakończyłem długi romans z mężatką ( jednodziecko) starsza ode mnie. Masakra co za hostoria! Nie polecam! Trzym się Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Nata42 ~Nata42 Napisane 30 września 2014 - 10:50 Hej to może się podzielisz swoimi doświadczeniami ,jestem bardzo ciekawa jak to wyglada z punktu widzenia faceta...nata42 Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Tobi 44 ~Tobi 44 Napisane 15 czerwca 2015 - 00:01 Nata42 Nie znam całej historii, ale nie miej pretensji do nikogo. Myślę że Facet po prostu miał więcej do stracenia niż ty.... To nie jest takie proste wejść w cudze życie, w cudze buty..... Trzeba mieć na uwadze to, że ty i tak będziesz wracać do swojego męża bez względu na to jaki on będzie miał do ciebie stosunek i taka zrozumiała postawa może wszystko zniszczyć, może go zniechęcić. Można powiedzieć że konflikt przybiera na sile wraz z upływem czasu.... Wszystko się komplikujem a z efektów JA i ONA raczej zero. Singiel w krótkim czasie raczej liczy na seks obopólny. Tutaj nie ma myślenia tylko o sobie i on doskonale o tym wiedział. Tutaj występują o wiele większe emocje. Co innego kiedy kobieta mówi że "nie kocha tego drugiego i co ma zrobić" wtedy ten kochanek wie czym ryzykuje, na jakim jest etapie itp. Czasami brakuje odpowiednich słów, a czasami jest po prostu za późno na słowa, które nic nie zmienią,bo jedno z nich pogodziło się już dawno z zaistniałą sytuacją. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 12:23 :) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 12:31 Od mojego ostatniego wpisu minęły prawie dwa lata.... w tamtym czasie byłam kochanką singla..............dziś po wielu trudnych wyborach i jeszcze cięższych decyzjach jesteśmy parą. W okresie tych dwóch lat kiedy spotykaliśmy się potajemnie pokochałam tego mężczyznę miłością ogromną, a on dał mi to wszystko czego nie doświadczyłam od nikogo wcześniej . Od przeszło roku jestem po rozwodzie, a my jesteśmy sobie tak bliscy jak tylko można sobie wyobrazić, kochamy się i szanujemy to, że jesteśmy nareszcie tylko dla siebie. Mamy wspólne plany, które powoli realizujemy. Dlatego wiem , że to były najwłaściwsze wybory i najlepsze decyzje, Nie żałuję niczego i niczego bym nie zmieniła , bo w tym jednym człowieku odnalazłam szczęście i spokój, on dał mi siłę, mam w nim najlepszego przyjaciela na dobre i złe i każdego dnia dziękuję losowi, że postawił go na mojej drodze, A jeśli kiedykolwiek trafisz na tą stronę , to wiedz , że bardzo Cię kocham Marcin:* Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 21 czerwca 2015 - 12:33 On wiedział jakie są moje relacje z mężem nic nie kryłam .Mieliśmy czas na pozanie się obije jesteśmy po 40stce wiec znamy życie. Po prostu wykorzystał mnie i tyle obiecywał ,że będziemy razem snuł plany dopóki widział ,że się nad tym zastanawiam a jak dojrzałam do tej decyzji on zwyczajnie uciekł ,,,uznał ,że jednak chce być "wolny" nasza znajomość trwała 5 lat i mimo wszystko nie żałuję ani chwili ,,,szkoda tylko ,że jego obietnice były pisane palcem na piasku:( Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 21 czerwca 2015 - 12:41 Kobietka miałaś więcej szczęścia a może odwagi ...gratuluję Tobie i trzymam kciuki dobrze ,że Ci się udało . Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 21 czerwca 2015 - 16:24 Nata dziękuję Ci bardzo i ja trzymam kciuki abyś znalazła w sobie siłę by przetrwać ten ciężki dla Ciebie okres...wierzę że za jakiś czas spojrzysz na tą całą sytuację z należytym dystansem.........że odnajdziesz w niej te dobre strony, których być może teraz nie widać........los pisze nam różne scenariusze i jakie by one nie były to jestem głęboko przekonana o tym że wszystko ma jakiś cel i ukryty sens....tylko tak jak napisałam czasem trzeba czasu by go odnaleźć.....pewni ludzie pojawiają sie w naszym życiu z konkretnych powodów , czasem z niego znikają , zabierając ze sobą cząstkę nas samych...dlatego to tak boli....ale zostawiają nam wspomnienia...tego odebrać nie mogą....co nie zmienia faktu , że łajdakiem jest każdy człowiek, który igra z czyimiś uczuciami, który bawi się nimi , by na koniec głęboko zranić.....czy ktoś taki wart jet choćby jednej łzy....? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~nata42 ~nata42 Napisane 22 czerwca 2015 - 12:18 Kobietko bardzo to ładnie ujełaś , kilka zdań a zawarte wszystko :) czas leczy rany ,są wspomnienia a doświadczenia zostanie na zawsze , dużo wody upłynie zanim znów komuś uwierzę , dziękuje i życzę Wam wszystkiego dobrego . Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~majkel ~majkel Napisane 18 listopada 2015 - 05:01 Szukam starszej, żonatej. Michal 25 lat. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 10 maja 2017 - 09:53 Nata minęło sporo czasu od Twojego ostatniego wpisu.....dziś przypadkiem znów powróciłam na to forum i ciekawa jestem c o u Ciebie, jak poradziłaś sobie z tym wszystkim i jak teraz wygląda Twoje życie....? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Po40 - ostatni raz ~Po40 - ostatni raz Napisane 15 maja 2017 - 17:00 Dziewczyny, też niejako przypadkiem wszedłem na to forum jeszcze w ostatnich, mam nadzieję, przypływach wspomnień dawnego życia. I tak się dziwnie złożyło, że wszedłszy tutaj natknąłem się na wasze wpisy, te dwa:~kobietka napisał:pewni ludzie pojawiają sie w naszym życiu z konkretnych powodów , czasem z niego znikają , zabierając ze sobą cząstkę nas samych...dlatego to tak boli....ale zostawiają nam wspomnienia...tego odebrać nie mogą....co nie zmienia faktu , że łajdakiem jest każdy człowiek, który igra z czyimiś uczuciami, który bawi się nimi , by na koniec głęboko zranić.....czy ktoś taki wart jet choćby jednej łzy....?~nata42 napisał:Kobietko bardzo to ładnie ujełaś , kilka zdań a zawarte wszystko :) czas leczy rany ,są wspomnienia a doświadczenia zostanie na zawsze , dużo wody upłynie zanim znów komuś uwierzę , dziękuje i życzę Wam wszystkiego dobrego . I tak sobie myślę, czy to możliwe, że coś przeoczacie? Że gdyby Wasze słowa włożyć w usta waszych (ówczesnych) mężów, miałyby one adekwatny wydźwięk? Jak wspomniałem, mam nadzieję, że to ostatnie już odruchy bólu, które przychodzą coraz rzadziej. Czas i inni ludzie nie leczą ran - odwracają jedynie naszą uwagę. Poleganie na nich, bez własnego wysiłku, niczego nie zmienia. Najlepiej leczymy swoje rany sami - odnajdując świadomość kim jesteśmy, akceptując siebie takimi, jakimi jesteśmy, nie zrzucając odpowiedzialności za nasze życie na innych, los, świat.. My i tylko my odpowiadamy za swoje życie, każdy za swoje własne. Życzę Wam dobrze, dziewczyny wierząc, że każda z Was odnajdzie siebie, swoją drogę i dostrzeże swoje szczęście. Ono jest na wyciągnięcie ręki. W nas samych. Powodzenia! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~kobietka ~kobietka Napisane 15 maja 2017 - 19:01 po40-ostatni raz.....nie wiem czy czytałeś wszystkie moje wątki i czy zwróciłeś uwagę na daty kiedy je pisałam....jeśli nie to warto to zrobić wtedy będziesz miał szerszy obraz całej sytuacji......mimo iż od ostatniego wpisu w którym to dzieliłam się z Natą informacją jak z kochanka singla stałam się jego partnerką minęły juz dwa lata my nadal jestesmy razem , wciąż tak samo szczęśliwi, więc ja odnalazłam szczęście w jego osobie a on dał mi spokój jakiego nigdy wcześniej nie miałam....nie mam do siebie zalu o to co zrobiłam....bo dzięki temu zyskałam coś o co warto było walczyć;) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
jestem mężatką zakochałam się